1. Temat Koszty pracy.
Bezskutecznie
szukając pracy wpadłem na pomysł aby założyć własna firmę i dzięki temu samemu
stworzyć sobie miejsce pracy. Przy projektowaniu biznesplanu zauważyłem jednak
kilka ciekawych rzeczy. Chodzi tu o koszty pracy. Zakładając sklep internetowy
przydałoby się zatrudnić choć jednego pracownika ( miał to być większy sklep,
wiec sam bym nie był w stanie wszystkiego ogarnąć). Według biznesplanu i
prognoz zysk sklepu (oczywiście po kilku miesiącach działalności) wyniósł by
6 000 zł już po odliczeniu wszystkich podatków, które bardzo go
uszczupliły. Z tego aby zatrudnić pracownika na umowę o pracę i za godziwe
wynagrodzenie tz. 2 000 zł netto miesięcznie plus jakieś premie musiałbym
wydać ponad połowę zysku czyli około 3 600 zł brutto. Czyli aby zapłacić
pracownikowi 2 000 zł plus premię, muszę zapłacić państwu polskiemu haracz
za to, że zatrudniłem tego pracownika 1 600 zł w postaci ZUS i innych
podatków.
Niestety nawet
pracownik z tego haraczu nie skorzysta, bo jaka dostanie emeryturę??? AN co
więc te pieniądze pójdą??? Już teraz po tych pierwszych doświadczeniach
zaczynam rozumieć dlaczego właściciele, szczególnie małych firm zatrudniają
pracowników na tzw. „umowy śmieciowe”
Wtedy na umowę zlecenie, a tym bardziej na umowę o dzieło można
pracownikowi zapłacić ponad 2 000 zł przy znacznie niższym haraczu dla
państwa. Przy ostrej konkurencji rynkowej ma to szczególnie dla małych firm
bardzo duże znaczenie, jest to dla firmy czasem nawet kwestia „być albo nie
być”.
Niestety ma
to swoja druga stronę. Dla pracownika taka umowa śmieciowa jest znacznie gorsza
od umowy o pracę (składki, urlopy, okres wypowiedzenia i inne). Czyli
pracodawcy w celu redukcji kosztów ( oczywiście chodzi tu o redukcje kosztów w
celu walki z konkurencją, choć niestety niektórzy ograniczają w ten sposób
koszty aby zyski zagarnąć do własnej kieszeni) zatrudniają pracowników właśnie
na takie umowy. Przez to pracownicy nie maja gwarancji stabilności
zatrudnienia i przywilejów jakie daje umowa o pracę. Np. w
umowach o dzieło sami musza sobie składki opłacać. W takim przypadku znacznie
rozpowszechnionych „umów śmieciowych” państwo także na tym traci choćby z braku
składek emerytalnych nie odprowadzanych od tych umów. Przez co potem emerytury
takich pracowników będą dotowane z budżetu.
Solidarność
podnosiła postulat aby od wszystkich umów odprowadzane były składki (w tym
emerytalne), choć gdyby zrównano koszty do poziomu umowy o pracę to bezrobocie
znacznie by wzrosło, szczególnie w sektorze usług. Wiele firm z tego sektora,
szczególnie małych by wzrostu kosztów nie wytrzymało. Swoja drogą pracodawcy
także tracą na szerokim wykorzystywaniu umów śmieciowych, ponieważ pracownik na
takiej umowie nie czuje się związany z firmą ( czuje się gorszy od tego z umową
o pracę), i w najbliższej nadarzającej się okazji może przejść do konkurencji
gdzie może otrzymać lepsze warunki. Firma na tym straci, szczególnie gdy będzie
to dobry i doświadczony pracownik, którego nie łatwo będzie zastąpić, a jeśli
się to uda to będzie wymagało sporo czasu i kosztów np. na szkolenia. Czyli w ogólnym rozrachunku umowy takie także
generują straty dla firmy.
Tak więc
wszystkie trzy strony ( pracownicy, pracodawcy i państwo) ponoszą straty
związane z szerokim wprowadzeniem w naszym kraju umów śmieciowych ( podobno
mamy największy odsetek takich umów w całej Unii Europejskiej).
Ciąg dalszy nastąpi.