Jedną z podobnych sytuacji przeżyłem w dość dziwnym miejscu. Była to mianowicie piwnica bez żadnych okien. Odpowiedziałem na ogłoszenie w którym szukali osoby do obsługi klienta. Już samo trafienie na rozmowę kwalifikacyjna nastręczyły niemało trudności. Nie było żadnych informacji o tej firmie, wiec żeby tam trafić musiałem przejść przez biuro innej firmy i tak trafiłem do piwnicy.
W tejże piwnicy bez okien dowiedziałem się na czym by polegała ta praca w obsłudze klienta. Oczywiście była to czysta akwizycja polegająca na jeżdżeniu po wsiach i wciskaniu ludziom pewnego produktu (mniejsza o nazwę). To mi przypomina domokrążców których tez spotykałem i opinie o nich.
Oczywiście po zapoznaniu się z charakterem pracy i warunkami (miedzy innymi tym iż jest to umowa zlecenie z wynagrodzeniem prowizyjnym) podziękowałem za tą ofertę. Swoja drogą gdyby od razu podali w ogłoszeniach jaka to praca to zaoszczędzili by czas i sobie na rekrutacji i niedoszłym pracownikom, nie mówiąc już o straconych nerwach i pieniądzach na dojazd (a przecież osoby szukające pracy nigdy nie cierpią na brak gotówki). Ja z tej rozmowy wyniosłem tylko jedno, mianowicie iż siedziba firmy (szczególnie tak małej) może się znajdować w naprawdę dziwnym miejscy gdzie nie łatwo trafić.